Samotne kobiety sukcesu po 30-stce – przyczyny i brutalne fakty
Dlaczego kobiety sukcesu zostają same? Brutalna prawda o rynku matrymonialnym
Współczesny świat uczy kobiety, że powinny zdobywać kolejne dyplomy, wspinać się po szczeblach kariery i gromadzić majątek, bo to ma im zapewnić szczęście i niezależność. Nie mówi się jednak głośno o jednej rzeczy, że w życiu prywatnym taki sukces często staje się ciężarem, a nie atutem. W efekcie wiele kobiet, które osiągnęły wysoki status zawodowy, świetnie zarabiają i prowadzą niezależne życie, pozostaje samotnych, zwłaszcza po trzydziestce. Dlaczego tak się dzieje?
Rynek relacji rządzi się zupełnie innymi prawami niż świat korporacyjny. Kobieta, która buduje karierę, często zakłada, że jej osiągnięcia, prestiż i status będą dla mężczyzny równie atrakcyjne, jak dla niej. Niestety, mężczyźni w większości przypadków nie szukają u kobiety kolejnego dyrektora czy partnerki do biznesu, tylko ciepła, kobiecości i wsparcia. Statystyki są tutaj bezlitosne, badania przeprowadzone m.in. w USA i Europie pokazują, że im wyższy poziom wykształcenia i zarobków u kobiet, tym mniejsze szanse na zawarcie małżeństwa i urodzenie dziecka. W Polsce również widać ten trend, według danych GUS aż 37% kobiet z wyższym wykształceniem po 35. roku życia żyje samotnie, podczas gdy wśród kobiet po zawodówce ten odsetek jest znacznie mniejszy.
Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta: mężczyźni wybierają w dół, kobiety w górę. Panowie, niezależnie od statusu, są gotowi związać się z partnerką, która ma niższe dochody czy mniej prestiżową pracę, nie widzą w tym problemu. Kobiety natomiast często stawiają poprzeczkę bardzo wysoko, oczekując, że mężczyzna będzie zarabiał więcej, miał wyższy status i imponował im intelektualnie. Efekt? Im wyżej kobieta wejdzie po drabinie kariery, tym mniejsza liczba mężczyzn spełnia jej kryteria. Na rynku zostaje więc bardzo wąska grupa „topowych” facetów, o których rywalizują dziesiątki ambitnych i atrakcyjnych kobiet.
Do tego dochodzi jeszcze problem biologiczny. Natura jest nieubłagana, kobieca atrakcyjność w oczach mężczyzn opiera się w dużej mierze na młodości i płodności. Niezależnie od tego, jak bardzo współczesna kultura próbuje to ukrywać, fakty biologiczne są jasne: kobiety po trzydziestce zaczynają konkurować z młodszymi rywalkami, które mają tę samą urodę, ale więcej czasu na założenie rodziny. Dla wielu mężczyzn jest to czynnik decydujący.
Co więcej, sukces zawodowy często idzie w parze z cechami, które w relacjach z mężczyznami bywają problematyczne. Niezależność, asertywność, dominacja, to świetne atuty w pracy, ale w związku mogą być odbierane jako rywalizacja i brak kobiecości. Mężczyzna nie chce w domu drugiego menedżera, który wydaje polecenia i walczy o władzę. On chce kobiety, która potrafi dać mu przestrzeń, ciepło i uznanie.
To oczywiście nie oznacza, że kobieta sukcesu jest skazana na samotność. Oznacza jednak, że jej droga do związku jest dużo trudniejsza niż w przypadku koleżanek, które postawiły na życie rodzinne zamiast kariery. Kobieta, która przekroczyła trzydziestkę i osiągnęła niezależność finansową, musi zrozumieć, że na rynku matrymonialnym jej dyplomy i stanowiska nie są walutą, walutą jest atrakcyjność, kobiecość i umiejętność budowania relacji.
Brutalna prawda jest taka, że świat nie dostosuje się do jej oczekiwań. Jeśli będzie dalej patrzeć w górę i szukać partnera, który jest jeszcze bardziej „na szczycie”, prawdopodobieństwo znalezienia go jest minimalne. Jeśli natomiast odważy się zejść z piedestału i zaakceptować mężczyznę, który nie zarabia milionów, ale daje jej wsparcie i stabilność, jej szanse rosną. Problem w tym, że wiele kobiet sukcesu nie potrafi zrobić tego kroku i dlatego zostają same.
