Spotkaliśmy się z burmistrzem Oleśnicy. Rozmowa o dworcu, parkingu, sporcie i decyzjach - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl


Jakiś czas temu pisaliśmy, że drzwi do Urzędu Miasta Oleśnicy są dla naszej redakcji otwarte. Niedawno mogliśmy sprawdzić, co to oznacza w praktyce. Spotkaliśmy się z burmistrzem Oleśnicy Adamem Horbaczem i porozmawialiśmy o sprawach, które regularnie wracają w wiadomościach od mieszkańców.

Nie była to rozmowa wyłącznie o urzędowych planach i samorządowych formułach. Pytaliśmy o konkrety, o dworzec PKP, remont peronów, przejście pod peronami, linię kolejową 143, parking przy stacji, sport, ale też o presję, krytykę i odpowiedzialność za decyzje, które dotyczą tysięcy mieszkańców.

Chcieliśmy, żeby ta rozmowa miała dwa wymiary. Pierwszy, bardzo praktyczny, dotyczący miasta i jego codziennych problemów. Drugi, bardziej osobisty, pokazujący burmistrza mniej oficjalnie, poza komunikatami, konferencjami i urzędowym rytmem pracy.

Bo samorząd to nie tylko inwestycje, dokumenty i spotkania. To także rozmowy, naciski, decyzje podejmowane w trudnych warunkach i świadomość, że za każdą sprawą stoją konkretni ludzie.

Dworzec PKP. Temat, który od lat wraca w Oleśnicy

Są w Oleśnicy miejsca, o których mieszkańcy mówią często, bo po prostu widzą je na co dzień. Jednym z nich jest dworzec PKP i cała infrastruktura kolejowa wokół niego. Dla części osób to codzienna droga do pracy. Dla innych początek podróży do szkoły, na uczelnię, do lekarza czy do Wrocławia.

Dlatego pytania o perony, przejście pod peronami i linię kolejową 143 nie są technicznym szczegółem. To sprawy, które wpływają na komfort, bezpieczeństwo i wizerunek miasta.

Burmistrz Adam Horbacz przyznał, że temat jest prowadzony.

Adam Horbacz:

„Prowadzimy intensywne rozmowy dotyczące remontu peronów, przejścia pod peronami na dworcu PKP i remontu linii 143. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić do poprawy tej infrastruktury”.

To ważna deklaracja, bo nie dotyczy jednego drobnego elementu. W jednej odpowiedzi pojawiają się trzy sprawy, które dla pasażerów mają znaczenie każdego dnia: perony, przejście pod torami i linia 143.

Dworzec nie jest miejscem oderwanym od miasta. To jedna z jego bram. Jeżeli Oleśnica chce być miastem dobrze skomunikowanym, wygodnym dla mieszkańców i otwartym na region, kolejowa infrastruktura musi nadążać za tym, jak ludzie naprawdę żyją i podróżują.

Miasto nie ma wszystkich decyzji w ręku. Ale temat nie został odpuszczony

W rozmowie zaznaczyliśmy, że infrastruktura kolejowa podlega różnym podmiotom. Nie wszystko zależy bezpośrednio od miasta. To ważny kontekst, bo mieszkańcy widzą problem tu, na miejscu, ale formalna odpowiedzialność często leży po stronie zarządców kolejowych.

Dlatego zapytaliśmy wprost, czy prowadzone są rozmowy z zarządcą infrastruktury kolejowej i jakie są realne możliwości poprawy sytuacji.

Pytanie redakcji:
Wiemy, że infrastruktura kolejowa podlega różnym podmiotom i nie wszystkie decyzje należą bezpośrednio do miasta. Czy prowadzone są rozmowy z zarządcą infrastruktury kolejowej i jakie są realne możliwości poprawy sytuacji?

Adam Horbacz:

„Nie mogę wypowiedzieć się za PKP PLK, ale nie odpuszczamy tematu. Zabiegamy, żeby zarządca zajął się swoim majątkiem. Więcej nie mogę zdradzić, ale temat wciąż jest przedmiotem rozmów z posłami, których poprosiliśmy o wsparcie w tym zakresie”.

W tej odpowiedzi najważniejsze jest jedno zdanie: „nie odpuszczamy tematu”. Burmistrz nie obiecuje rzeczy, których samodzielnie nie może zagwarantować. Jednocześnie wskazuje, że miasto naciska, rozmawia i szuka wsparcia również u posłów.

To istotne, bo przy takich sprawach łatwo zatrzymać się na zdaniu: „to nie nasze”. Tyle że mieszkańców zwykle nie interesuje mapa kompetencji. Ich interesuje efekt. Chcą wiedzieć, czy ktoś realnie walczy o poprawę miejsca, z którego korzystają codziennie.

Perony, przejście pod torami i linia 143. To codzienność, nie abstrakcja


Remont peronów może brzmieć jak punkt w kolejowym harmonogramie. Przejście pod peronami, jak infrastrukturalny detal. Linia 143, jak sprawa dla specjalistów od transportu. Ale dla mieszkańców to wszystko jest znacznie bardziej konkretne.

To droga na pociąg. To wygoda dojścia. To poczucie bezpieczeństwa. To pytanie, czy miasto, które chce się rozwijać, ma kolejową infrastrukturę na poziomie, którego oczekują mieszkańcy.

Jeżeli rozmowy, o których mówi burmistrz, przyniosą efekt, będzie to zmiana odczuwalna nie tylko dla pasażerów. Dworzec jest jednym z tych miejsc, które wpływają na całe postrzeganie miasta. Dla przyjezdnych może być pierwszym kontaktem z Oleśnicą. Dla mieszkańców, codziennym testem tego, czy infrastruktura działa tak, jak powinna.

Parking przy dworcu. Problem, który zaczyna się rano

Kolejnym tematem, który regularnie wraca w wiadomościach do naszej redakcji, jest brak miejsc parkingowych w pobliżu stacji. Osoby dojeżdżające samochodem na dworzec wskazują, że znalezienie miejsca postojowego bywa problemem.

To jedna z tych spraw, które na papierze mogą wydawać się niewielkie, ale w codziennym życiu potrafią mocno irytować. Rano, kiedy ktoś chce zostawić samochód, dojść na peron i zdążyć na pociąg, każda minuta zaczyna mieć znaczenie.

Zapytaliśmy więc, czy miasto rozważa stworzenie dodatkowego parkingu w formule „Parkuj i Jedź” oraz czy analizowano potencjalne lokalizacje takiej inwestycji.

Pytanie redakcji:
Czy miasto rozważa stworzenie dodatkowego parkingu w formule „Parkuj i Jedź”? Czy analizowano potencjalne lokalizacje takiej inwestycji?

Adam Horbacz:

„Chcemy wybudować dodatkowe miejsce postojowe z tyłu dworca, mamy już na to pomysł i chcemy ruszyć z pracami”.

To jedna z najbardziej konkretnych odpowiedzi w całej rozmowie. Pada miejsce, z tyłu dworca. Pada też deklaracja, że miasto ma już pomysł i chce ruszyć z pracami.

Parking przy dworcu nie jest inwestycją widowiskową. Nie ma w niej wielkiej symboliki. Ale dla mieszkańców może być ważniejszy niż wiele bardziej efektownych projektów. Bo miasto zmienia się nie tylko przez duże hasła, ale też przez rozwiązania, które zdejmują ludziom z głowy codzienny problem.

Jeśli ktoś każdego dnia musi kombinować, gdzie zostawić auto, to dodatkowe miejsca postojowe nie są dodatkiem. Są realną potrzebą.

Dworzec jako układanka. Nie wystarczy sam pociąg

W rozmowie o dworcu chodziło o coś więcej niż tylko kolej. Chodziło o całą logikę przemieszczania się po mieście i poza miasto.

Oleśnica jest mocno związana z Wrocławiem i regionem. Mieszkańcy pracują, uczą się i załatwiają sprawy w różnych miejscach. Część korzysta z pociągów, część z samochodów, a część łączy jedno z drugim.

Żeby taki system działał, nie wystarczy sam pociąg. Potrzebne są wygodne perony, bezpieczne przejście, rozsądny dostęp do stacji i miejsca postojowe dla tych, którzy na dworzec dojeżdżają autem.

Dlatego perony, przejście pod torami, linia 143 i parking nie są osobnymi tematami. To jedna komunikacyjna układanka. Jeśli jeden element zawodzi, mieszkańcy odczuwają to natychmiast.

Sport i lokalna wspólnota. Regionalne emocje, oleśnicki priorytet

W rozmowie pojawił się też sport. Wielu mieszkańców Oleśnicy kibicuje Śląskowi Wrocław. To naturalne, bo sport bardzo często przekracza granice miasta. Daje emocje, wspólne tematy, wyjazdy, rozmowy i poczucie przynależności do większej wspólnoty.

Zapytaliśmy burmistrza, jak patrzy na wsparcie regionalnego sportu i czy wybrałby się z redakcją Nowin Oleśnickich na mecz, żeby w mniej formalnej atmosferze porozmawiać z mieszkańcami.

Pytanie redakcji:
Jakie jest stanowisko burmistrza w kwestii wsparcia dla regionalnego sportu? Czy wybrałby się Pan z redakcją Nowin Oleśnickich na mecz, aby w mniej formalnej atmosferze porozmawiać z mieszkańcami?

Adam Horbacz:

„Chętnie pojadę na mecz z mieszkańcami, natomiast jeśli chodzi o wsparcie sportu, to priorytetem są kluby działające w Oleśnicy”.

Ta odpowiedź dobrze rozdziela dwie rzeczy. Z jednej strony jest kibicowanie, regionalne emocje i gotowość do mniej formalnego spotkania z mieszkańcami. Z drugiej, odpowiedzialność samorządu za lokalne kluby.

Bo sport w Oleśnicy to nie tylko mecze seniorów i tabele. To dzieci, które zaczynają pierwsze treningi. To młodzież, która uczy się regularności. To trenerzy, rodzice, działacze i całe środowiska, które budują lokalną wspólnotę często daleko od kamer i dużych pieniędzy.

Jeżeli miasto ma wspierać sport, naturalne jest, że najpierw patrzy na swoje kluby. To tam rodzi się codzienna, lokalna praca.

Mecz jako pretekst do rozmowy

Ciekawy jest też sam wątek wspólnego wyjazdu na mecz. Bo rozmowa z mieszkańcami nie zawsze musi odbywać się w sali, przy stole i w oficjalnym trybie.

Czasem więcej można usłyszeć w mniej formalnej atmosferze. W drodze, na trybunach, podczas wydarzenia, które łączy ludzi emocjami. Sport skraca dystans, a w lokalnej polityce dystans między mieszkańcem a władzą ma ogromne znaczenie.

Jeżeli rozmowa o mieście ma być prawdziwa, nie może zamykać się tylko w urzędzie. Musi wychodzić tam, gdzie są ludzie.

Odpowiedzialność. Funkcja to za mało


Po tematach związanych z dworcem, parkingiem i sportem zapytaliśmy o odpowiedzialność. Polityka lokalna ma swoją specyfikę. Tutaj decyzje bardzo szybko wracają do tych, którzy je podejmują.

Mieszkańcy spotykają burmistrza na ulicy, podczas wydarzeń, w urzędzie, w sklepie, w internecie. Krytyka i oczekiwania są blisko. Nie ma wielkiej odległości między decyzją a człowiekiem, którego ta decyzja dotyczy.

Zapytaliśmy więc, jak to jest kandydować na burmistrza i wziąć na siebie ciężar decyzji dotyczących tysięcy mieszkańców.

Pytanie redakcji:
Jak to jest kandydować na burmistrza i wziąć na siebie ciężar decyzji dotyczących tysięcy mieszkańców?

Adam Horbacz:

„To świadoma decyzja, bierze się odpowiedzialność za miasto i ludzi. To nie jest tylko funkcja, to zobowiązanie”.

To jedno z najmocniejszych zdań całej rozmowy. Krótkie, ale bardzo konkretne. Burmistrz nie mówi o stanowisku jak o nagrodzie czy politycznym celu. Mówi o zobowiązaniu.

A zobowiązanie ma to do siebie, że nie kończy się po godzinach pracy. Nie znika po zamknięciu drzwi urzędu. Nie da się go odłożyć razem z dokumentami na biurko. Zostaje z człowiekiem, bo każda decyzja ma swój dalszy ciąg.

Krytyka i stres. Dystans, ruch i życie prywatne

Nie da się pełnić funkcji publicznej bez krytyki. W samorządzie jest ona często szczególnie bezpośrednia, bo wszystko dzieje się blisko. Mieszkańcy mają swoje oczekiwania, uwagi, pretensje i pytania. Czasem krytyka jest potrzebna i merytoryczna. Czasem emocjonalna. Czasem niesprawiedliwa.

Zapytaliśmy burmistrza, jak radzi sobie z krytyką i stresem oraz czy ma swoje sposoby na wyciszenie po pracy.

Pytanie redakcji:
Jak radzi sobie Pan z krytyką i stresem? Czy ma Pan swoje sposoby na wyciszenie się po pracy i oddzielenie życia prywatnego od obowiązków służbowych?

Adam Horbacz:

„Pomaga dystans i aktywność fizyczna. Ważne jest też oddzielenie pracy od życia prywatnego, choć nie zawsze się to udaje”.

Ta odpowiedź jest ważna, bo nie udaje, że wszystko da się idealnie rozdzielić. W teorii można powiedzieć: praca to praca, dom to dom. W praktyce, przy funkcji burmistrza, miasto potrafi wejść w wieczór, weekend, telefon i zwykłą rozmowę.

Dystans i aktywność fizyczna są więc nie tylko sposobem na stres. Są próbą złapania równowagi w pracy, w której trudno całkowicie zamknąć drzwi za sobą.

Najtrudniejsze decyzje dotyczą ludzi

Zapytaliśmy także o najtrudniejszą decyzję tej kadencji. Odpowiedź była krótka, ale bardzo wymowna.

Adam Horbacz:

„Takie, które dotyczą ludzi, nigdy nie są łatwe”.

To zdanie dobrze pokazuje, czym różni się zarządzanie miastem od zarządzania dokumentami. W dokumentach są zadania, projekty, budżety i procedury. W rzeczywistości za trudnymi decyzjami stoją ludzie.

W mieście takim jak Oleśnica wszystko jest bliżej. Mieszkaniec, którego dotyczy decyzja, nie jest anonimowym punktem w tabeli. To może być ktoś spotkany następnego dnia na ulicy, podczas wydarzenia albo w urzędzie.

Dlatego lokalna odpowiedzialność bywa tak wymagająca. Tu decyzje mają twarz konkretnych osób.

Krótka seria. Burmistrz mniej oficjalnie

Na koniec chcieliśmy pokazać też mniej oficjalną stronę rozmowy. Bez procedur, inwestycji i ciężaru samorządowych decyzji. Krótka seria miała być lżejsza, ale nieprzypadkowa. Takie pytania pozwalają zobaczyć rozmówcę poza funkcją.

Znak zodiaku?
Wodnik. Jak twierdzi burmistrz, według horoskopów Wodniki nie lubią monotonii i schematów, dlatego chętnie podejmują się nowych wyzwań i projektów.

Ulubiony kolor?
Niebieski i wszystkie jego odcienie.

Szczęśliwa liczba?
Ewidentnie 8.

Ulubiony klub piłkarski w Europie?
Chelsea Londyn.

Ulubione miasto poza Oleśnicą?
Piękny i stary Kraków oraz Ustronie Morskie.

Motto życiowe?
„Rozwój to decyzja, nie przypadek”.

Ulubiona książka?
Tiziano Terzani, „Nic nie zdarza się przypadkiem”.

Kawa czy herbata?
Kawa, zdecydowanie.

Poranek czy noc?
Noc.

Jedna decyzja, którą podjąłby Pan ponownie bez wahania?
Start w wyborach. Oleśnica jest tego warta.

Najtrudniejsza decyzja tej kadencji?
Takie, które dotyczą ludzi, nigdy nie są łatwe.

Gdyby nie polityka, jaka droga zawodowa?
Konsulting strategiczny, zarządzanie projektami lub sektor prywatny.

Ta część rozmowy była lżejsza, ale potrzebna. Bo osoby publiczne często widzimy wyłącznie przez funkcję, tytuł i oficjalne wypowiedzi. Tymczasem za każdą funkcją stoi człowiek, który ma swoje ulubione miejsca, książki, sportowe sympatie, porę dnia i decyzje, których nie żałuje.

„Oleśnica jest tego warta”

W tej rozmowie najmocniej wracały dwa wątki. Pierwszy to konkretne sprawy miejskie: dworzec, perony, linia 143, parking przy stacji i lokalny sport. Drugi to odpowiedzialność, mniej widoczna, ale obecna w każdej decyzji.

Kiedy burmistrz mówi, że ponownie podjąłby decyzję o starcie w wyborach, bo „Oleśnica jest tego warta”, to zdanie nie powinno być tylko ładnym zakończeniem rozmowy. Do takich słów wraca się później, przy konkretnych sprawach. Przy dworcu. Przy parkingu. Przy rozmowach z zarządcami. Przy wspieraniu klubów. Przy decyzjach, które dotyczą ludzi.

Bo jeśli Oleśnica jest tego warta, to warto także pilnować zapowiedzi, pytać o postępy i sprawdzać, czy rozmowy zamieniają się w decyzje.

Dziękujemy za rozmowę


Dziękujemy burmistrzowi Oleśnicy Adamowi Horbaczowi za rozmowę i czas poświęcony naszej redakcji. To dla nas ważne, że mogliśmy zadać pytania dotyczące spraw, które regularnie pojawiają się w wiadomościach od mieszkańców.

Tak rozumiemy lokalne dziennikarstwo. Być blisko spraw oleśniczan, pytać wprost, zapisywać odpowiedzi i wracać do tematów, które są dla miasta naprawdę ważne.

Będziemy do tych tematów wracać

To spotkanie nie zamyka opisanych spraw. Przeciwnie, daje nam punkty, do których będziemy mogli wracać.

Będziemy sprawdzać, co dalej z remontem peronów, przejściem pod peronami, linią 143 i rozmowami z zarządcą infrastruktury kolejowej. Będziemy wracać do planu dodatkowego miejsca postojowego z tyłu dworca. Będziemy obserwować, jak miasto wspiera lokalne kluby sportowe i jak deklaracje przekładają się na konkretne działania.

Bo lokalna rozmowa ma sens dopiero wtedy, gdy nie kończy się na jednym spotkaniu.

Źródło: rozmowa redakcji Nowin Oleśnickich z burmistrzem Oleśnicy Adamem Horbaczem.