Ciemna strona Oleśnicy. Napad na Helenę Kułacz przy ul. Rycerskiej. Świadek po niemal 40 latach wraca do dramatycznych wydarzeń - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl
To jedna z tych historii, które przez lata krążyły w opowieściach mieszkańców Oleśnicy.
Pod koniec lat 80. w niewielkim domu stojącym pomiędzy blokami przy ulicy Rycerskiej doszło do brutalnego napadu na starszą kobietę. Ofiarą była Helena Kułacz – samotnie mieszkająca seniorka.
Dziś do tamtych wydarzeń wraca świadek, który jako jeden z pierwszych znalazł się w domu po ataku. Kobieta ma dziś niespełna 90 lat, ale szczegóły tamtego poranka pamięta bardzo dokładnie.
Ktoś obserwował dom
Na kilka dni przed tragedią w okolicy domu przy ul. Rycerskiej zaczęły pojawiać się podejrzane osoby. Według relacji świadka wieczorami w pobliżu budynku kręciło się dwóch młodych mężczyzn.
Było już ciemno. Widziałam dwóch młodych ludzi. Poruszali się szybko i rozglądali się wokół, jakby obserwowali dom – wspomina dziś kobieta.
O swoich obawach powiedziała Helenie Kułacz. W tamtym czasie starsza kobieta mieszkała sama. Wcześniej w jednym z pokoi przebywała młoda kobieta z dwójką dzieci, jednak przed tragedią wyprowadziła się z domu.
Zdaniem świadka napastnicy mogli wiedzieć, że w budynku została już tylko starsza kobieta.
Poranek, którego nie zapomniała
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się nad ranem. Około godziny szóstej do drzwi świadka zapukał jeden z sąsiadów.
Powiedział, że pani Kułaczowa krzyczy i woła o pomoc – opowiada.
Kobieta natychmiast wybiegła z domu.
Włożyłam tylko kapcie i pobiegłam tam od razu – wspomina.
Gdy dotarła na miejsce, zobaczyła wybite okno od strony podwórka. Szyba była rozbita, a okno szeroko otwarte. Kobieta zdecydowała się wejść do środka właśnie przez okno.
„W środku był straszny bałagan”
To, co zobaczyła w domu, zapamiętała na całe życie.
Wszędzie był bałagan. Szuflady powyciągane, ubrania porozrzucane, pierzyna na podłodze. Wyglądało to tak, jakby ktoś czegoś gorączkowo szukał – opowiada.
W jednym z pomieszczeń leżała Helena Kułacz. Starsza kobieta była ciężko ranna.
Wyglądało na to, że ktoś próbował ją dusić. Miała poranioną szyję – wspomina świadek.
Kobieta próbowała jej pomóc. Ułożyła ją na łóżku i starała się utrzymać przy życiu do czasu przyjazdu służb.
Ucieczka przez okno
W pewnym momencie z głębi domu dobiegł głośny huk.
Łazienka była na końcu. Usłyszałam uderzenie, jakby ktoś wyskoczył przez okno – relacjonuje.
Według jej relacji napastnik mógł wciąż znajdować się w domu, kiedy weszła do środka, a następnie uciekł przez okno od strony podwórka. Niedługo później na miejsce przyjechali funkcjonariusze milicji.
Wiadomość o śmierci
Helena Kułacz została przewieziona do szpitala. Sąsiedzi przez kilka dni mieli nadzieję, że uda się ją uratować. Kilka dni później przyszła jednak tragiczna wiadomość.
Na podwórku ktoś powiedział mi, że pani Kułaczowa zmarła – wspomina świadek.
Śmierć starszej kobiety była ogromnym wstrząsem dla mieszkańców tej części miasta.
Złoto przekazane milicji
Po tragedii do Oleśnicy przyjechała krewna zmarłej – córka jej siostry. Wtedy jedna z sąsiadek przekazała milicji kosztowności należące do Heleny Kułacz.
Starsza kobieta wcześniej powierzyła je na przechowanie, obawiając się o swoje bezpieczeństwo.
Oddałam wszystko milicji za pokwitowaniem – mówi świadek.
„Do dziś chodzą wolno”
Od tamtych wydarzeń minęło już kilkadziesiąt lat. Mimo prowadzonego śledztwa sprawców brutalnego napadu nie udało się zatrzymać.
Pewnie do dziś chodzą wolno – mówi dziś niemal 90-letnia kobieta, która jako jedna z pierwszych weszła do domu po ataku.
Historia Heleny Kułacz to jedna z najbardziej poruszających opowieści z przeszłości Oleśnicy. Dziś przypominamy ją w cyklu „Ciemna strona Oleśnicy”, opisując wydarzenia, które na zawsze zapisały się w pamięci mieszkańców.
Źródło: relacja świadka wydarzeń
☕ Postaw nam kawę
Podoba Ci się ten artykuł? Jeśli cenisz naszą pracę i chcesz wspierać rozwój nowinyolesnickie.pl, możesz postawić nam symboliczną kawę.
Postaw kawę redakcji