Oleśnica wychowuje talenty dla innych. Tak sport może pracować na miasto -Oleśnica - nowinyolesnickie.pl
Najpierw jest pierwszy trening, pierwszy trener, pierwsza koszulka z nazwą oleśnickiego klubu i pierwsze marzenie o wielkim sporcie. Przez kolejne lata są setki godzin pracy zawodnika, rodziców i trenerów. A kiedy okazuje się, że dziecko ma naprawdę duży talent, zaczynają pojawiać się większe kluby. Wrocław, Lubin i kolejne ośrodki obserwują, zapraszają na testy i proponują dalszą drogę.
Nie można mieć do nich o to pretensji. Trzeba jednak zadać inne pytanie: czy Oleśnica robi wystarczająco dużo, aby przynajmniej części najlepszych zawodniczek i zawodników móc zaproponować rozwój również tutaj?
W poprzednim materiale nowinyolesnickie.pl przyjrzeliśmy się finansowej stronie funkcjonowania oleśnickiego sportu, kosztom korzystania z miejskiej infrastruktury i systemowi wsparcia klubów. Teraz chcemy pójść krok dalej. Bo dyskusja nie może zakończyć się na pytaniu, ile kosztuje godzina na hali. Znacznie ważniejsze jest to, co miasto może zyskać, jeśli pomoże swoim klubom wejść na wyższy poziom. Mocniejsze drużyny to nie tylko sport. To możliwość zatrzymania części talentów, promocja Oleśnicy, przyjazdy kibiców, sponsorzy, pełniejsze trybuny, a w dalszej perspektywie również pieniądze zostawiane przez przyjezdnych w lokalnych hotelach, restauracjach i sklepach.
Oleśnica potrafi wychowywać. Problem pojawia się później
Przykładów nie trzeba szukać daleko. Jak informował kilka lat temu lokalny portal OlesnicaInfo.pl, Krystian Rostek już jako zawodnik Akademii Piłkarskiej Oleśnica został powołany do reprezentacji Dolnego Śląska. Portal przypominał również, że młody oleśniczanin występował w sparingach i turniejach, reprezentując Śląsk Wrocław. Talent został więc dostrzeżony bardzo wcześnie, jeszcze w czasie jego szkolenia w Oleśnicy.
Dzisiaj droga Rostka jest jednym z najlepszych przykładów tego, że w Oleśnicy można znaleźć i wyszkolić zawodnika posiadającego potencjał do znacznie większej kariery. Ale jednocześnie pokazuje coś jeszcze: aby wykonać następne kroki, najbardziej utalentowani bardzo często muszą później szukać możliwości poza rodzinnym miastem.
Jeszcze mocniejsze słowa padły w rozmowie Michała Michalca z OlesnicaInfo.pl w czerwcu 2024 roku. Wychowanek Pogoni Oleśnica, który przez 14 sezonów reprezentował Chrobrego Głogów i rozegrał dla tego klubu ponad 300 spotkań, został zapytany o przyszłość oleśnickich wychowanków. Michalec zwrócił uwagę, że gdy w Oleśnicy pojawia się zdolne dziecko, bardzo szybko jest zauważane przez większe kluby z regionu i zazwyczaj już w młodym wieku przenosi się do większej akademii albo pozostaje pod jej stałą obserwacją. Powiedział też coś jeszcze ważniejszego: dopóki seniorska drużyna nie będzie występowała na odpowiednio wysokim poziomie, trudno oczekiwać, aby najlepsze młode talenty chciały pozostawać w Oleśnicy.
Michalec wspominał na łamach OlesnicaInfo.pl czasy własnego dzieciństwa. Kiedy trenował w młodzieżowych zespołach Pogoni, pierwsza drużyna grała na poziomie III ligi. Chodził na jej mecze i marzył, żeby kiedyś sam w niej zagrać. To bardzo ważny element sportowego szkolenia, o którym czasami zapominamy: dziecko potrzebuje nie tylko treningu. Potrzebuje również celu, który widzi przed sobą.
Jeżeli dziesięciolatek trenuje w Oleśnicy, powinien móc spojrzeć na starsze zawodniczki czy zawodników pierwszej drużyny i pomyśleć: „kiedyś chcę być tam”. Jeżeli jednak po kilku lub kilkunastu latach szkolenia lokalna ścieżka rozwoju się kończy, naturalną decyzją staje się wyjazd. I nie można mieć o to pretensji ani do dziecka, ani do rodziców, ani do trenera, który chce dla swojego zawodnika jak najlepiej.
Nie chodzi też o to, aby Oleśnica zatrzymywała każdy największy talent. Jeżeli młody piłkarz otrzymuje propozycję z akademii Ekstraklasy, a zawodniczka możliwość trenowania w jednym z najlepszych polskich klubów swojej dyscypliny, czasami wyjazd jest najlepszą decyzją. Problem pojawia się wtedy, kiedy wyjazd staje się właściwie jedyną drogą do dalszego poważnego sportu.
Co może zrobić miasto? Nie tylko dać większą dotację
Tutaj dochodzimy do najważniejszego punktu i bezpośrednio łączymy ten materiał z naszym poprzednim artykułem. Wsparcie sportu przez samorząd wcale nie musi oznaczać, że urząd ma bez końca przelewać klubom coraz większe pieniądze. Miasto ma znacznie więcej narzędzi.
Może udostępniać miejskie obiekty bezpłatnie lub na preferencyjnych warunkach. Może zagwarantować klubowi określoną liczbę godzin treningowych. Może premiować szkolenie dzieci i młodzieży. Może dodatkowo wspierać drużynę, która awansuje do wyższej ligi. Może zawierać umowy promocyjne z zespołem, który nazwę miasta pokazuje w całej Polsce. Może inwestować w infrastrukturę albo stworzyć długofalowy program rozwoju sportu, zamiast każdego roku zaczynać dyskusję praktycznie od początku.
Bardzo dobrym przykładem jest Łańcut. Z oficjalnego sprawozdania miasta wynika, że w 2023 roku organizacje pozarządowe korzystały nieodpłatnie z miejskich obiektów. W przypadku PTG Sokół Łańcut wartość samego bezpłatnego korzystania z hali MOSiR została wyliczona na 129 300 zł. Z hali bez opłat korzystały również inne lokalne organizacje sportowe.
To pokazuje prostą rzecz: samorząd nie zawsze musi przekazać klubowi kolejne 100 czy 150 tysięcy złotych. Może po prostu zdjąć z niego część kosztów. Dzięki temu pieniądze od sponsorów, z dotacji i innych źródeł mogą zostać przeznaczone na trenerów, sprzęt, transport, udział w rozgrywkach, organizację spotkań czy dalsze szkolenie zawodników. Czasami właśnie taki mechanizm może być bardziej wartościowy niż zwiększenie samej dotacji.
Jeszcze inną drogą idą Kobierzyce. Tam KPR Gminy Kobierzyce stał się jedną z wizytówek niewielkiej podwrocławskiej gminy. Drużyna występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej piłki ręcznej kobiet i walczy o najważniejsze trofea. Samorząd wspiera klub nie tylko dlatego, że jest to drużyna sportowa. Traktuje go także jako narzędzie promocji miejscowości.
W pierwszym półroczu 2026 roku gmina przewidziała 1,5 mln zł na poprawę warunków uprawiania piłki ręcznej przez zawodniczki KPR występujące w ORLEN Superlidze. To jednak nie wszystko. 18 sierpnia 2026 roku Gmina Kobierzyce zawarła z klubem kolejną umowę wartą 1,5 mln zł, tym razem dotyczącą usług promocyjnych w pierwszej części sezonu 2026/2027. W oficjalnym uzasadnieniu zapisano m.in. sponsoring tytularny, promocję zewnętrzną gminy, integrację mieszkańców, budowanie lokalnej tożsamości i poczucia dumy oraz promocję sportu.
To jest zupełnie inne spojrzenie na klub. Nie jako na organizację, która co roku przychodzi do urzędu po pieniądze, ale jako nośnik nazwy miejscowości. Kiedy drużyna gra mecz Superligi, pojawiają się Kobierzyce. Kiedy walczy o medal, pojawiają się Kobierzyce. Kiedy jest pokazywana w mediach, nazwa niewielkiej gminy dociera do ludzi w całym kraju.
Trzeci model pokazują Niepołomice. W 2021 roku powołano tam samorządową spółkę Niepołomicki Sport. Oficjalnym celem było m.in. realizowanie zadań gminy dotyczących kultury fizycznej oraz tworzenie warunków organizacyjnych sprzyjających rozwojowi sportu. Po historycznym awansie Puszczy Niepołomice do Ekstraklasy spółkę przekształcono w spółkę akcyjną. Obecnie prowadzi pierwszą drużynę Puszczy, zarządza obiektami sportowymi i organizuje również wydarzenia dla dzieci oraz młodzieży.
Co szczególnie ciekawe, władze Niepołomic podkreślały później, że sam awans Puszczy do Ekstraklasy nie spowodował zwiększenia bieżących wydatków gminy na pierwszą drużynę. Pojawiły się bowiem znacznie większe wpływy z praw telewizyjnych oraz umów sponsorskich. To ważna lekcja: samorząd nie musi utrzymywać profesjonalnego zespołu bez końca. Może jednak pomóc mu wejść na poziom, na którym klub zaczyna zdobywać większe pieniądze samodzielnie.
Pełna hala może pracować również na restaurację, hotel i sklep
Jest jeszcze jeden argument, który w tej dyskusji powinien wybrzmieć zdecydowanie mocniej. Władze każdego miasta cieszą się, kiedy na organizowane wydarzenia przyjeżdżają ludzie spoza jego granic. Cieszymy się, kiedy Oleśnicę odwiedzają mieszkańcy innych części Dolnego Śląska, Polski, a przy większych imprezach także goście z zagranicy. To przecież nie tylko prestiż i promocja. Przyjezdni zostawiają tutaj pieniądze.
Jedzą w oleśnickich restauracjach. Kupują kawę. Robią zakupy. Tankują samochody. Korzystają z lokalnych usług. Jeżeli przyjeżdżają z dalszej części kraju i zostają na noc, potrzebują hotelu lub innego noclegu. To nie są pieniądze trafiające bezpośrednio na konto klubu czy urzędu, ale są to środki, które zostają w lokalnej gospodarce.
Parlament Europejski w opracowaniu ze stycznia 2026 roku dotyczącym turystyki sportowej wskazuje wprost, że osoby podróżujące na wydarzenia sportowe wydają pieniądze na transport, noclegi, gastronomię i lokalne usługi. Sport może tym samym wspierać gospodarkę miejscowości, jej rozpoznawalność i rozwój, także poza największymi ośrodkami.
Nie trzeba od razu myśleć o Ekstraklasie czy imprezie na kilkadziesiąt tysięcy osób. Mechanizm działa także na znacznie mniejszą skalę. Hala OKR ATOL przy ul. Kochanowskiego posiada 790 miejsc siedzących i jest przystosowana do rozgrywania spotkań siatkówki, koszykówki oraz piłki ręcznej.
Wyobraźmy sobie więc drużynę z Oleśnicy grającą na naprawdę wysokim szczeblu. Co dwa tygodnie mecz. Kilkuset kibiców na trybunach. Zespół gości, sztab szkoleniowy, działacze, rodziny zawodników oraz grupa kibiców, którzy przejechali sto, dwieście czy trzysta kilometrów. Im wyższa liga, tym większe odległości pomiędzy uczestnikami rozgrywek. Przy części spotkań ktoś przyjedzie wcześniej, ktoś zostanie po meczu, ktoś będzie potrzebował noclegu.
A teraz pomnóżmy to nie przez jeden event w roku, ale przez cały sezon.
To właśnie jest jedna z różnic pomiędzy jednorazowym wydarzeniem a mocnym klubem sportowym. Klub może przyciągać ludzi do miasta regularnie.
Nie twierdzimy, że każda złotówka wydana przez samorząd na sport automatycznie wróci do miejskiego budżetu. Takie wyliczenie byłoby nieuczciwe. Ale dobrze rozwinięty sport może powodować dodatkowy ruch gospodarczy. Pokazuje to choćby analiza PwC dotycząca Ekstraklasy. W sezonie 2024/2025 ruch turystyczny związany z meczami miał wygenerować ponad 530 mln zł popytu, obejmującego m.in. podróże, noclegi, gastronomię i inne wydatki kibiców. Skali Ekstraklasy oczywiście nie należy porównywać z Oleśnicą, ale sam mechanizm gospodarczego oddziaływania sportu jest dokładnie ten sam.
I dlatego przy dyskusji o miejskich pieniądzach warto zadać nie tylko pytanie: ile kosztuje klub? Warto zadać również drugie: co klub może dać miastu?
A może kiedyś to do Oleśnicy będą przyjeżdżać po sport?
Dzisiaj cieszymy się, kiedy wychowanek oleśnickiego klubu zostaje zauważony przez większą akademię. Powinniśmy się cieszyć, bo to dowód bardzo dobrej pracy pierwszych trenerów. Ale można zacząć myśleć jeszcze ambitniej.
Co by się stało, gdyby za kilka lat to rodzice z innych miejscowości chcieli przywozić utalentowane dzieci właśnie do Oleśnicy? Bo tutaj działa dobry klub, są odpowiedni trenerzy, jest mocna drużyna seniorska i realna perspektywa przejścia od szkolenia młodzieżowego do poważnego sportu.
Co by było, gdyby w sobotni wieczór hala przy Kochanowskiego była wypełniona po brzegi nie dlatego, że odbywa się jednorazowe wydarzenie, ale dlatego, że oleśnicka drużyna rozgrywa kolejny ważny mecz ligowy?
Co by było, gdyby regularnie pojawiali się tutaj kibice z innych części Polski, którzy przed spotkaniem zjedzą obiad na oleśnickim Rynku, po meczu pójdą do restauracji, a część z nich zostanie na noc?
Wtedy klub przestaje być jedynie wydatkiem zapisanym w tabeli.
Staje się promocją miasta. Atrakcją dla mieszkańców. Powodem do lokalnej dumy. Miejscem spotkań. Narzędziem promocji aktywności fizycznej wśród dzieci. Magnesem dla sponsorów. I w pewnym stopniu także elementem lokalnej gospodarki.
Kobierzyce pokazują, że niewielka miejscowość może dzięki sportowi być rozpoznawalna w całym kraju. Niepołomice pokazały, że małe miasto może znaleźć się na piłkarskiej mapie Polski obok Warszawy, Krakowa czy Poznania. Łańcut pokazał natomiast, że jedną z form realnego wsparcia może być po prostu nieodpłatne udostępnienie klubowi miejskiej infrastruktury.
Nie oznacza to, że Oleśnica powinna jutro przeznaczyć miliony złotych na jeden klub. Nie oznacza również, że każda drużyna powinna korzystać ze wszystkiego bezpłatnie. Publiczne pieniądze muszą być wydawane rozsądnie i według jasnych kryteriów.
Ale warto zadać pytanie o strategię.
Jeżeli mamy klub szkolący setki dzieci, dobrze zarządzany projekt, trenerów, którzy potrafią wychowywać zawodników, oraz drużynę posiadającą realną szansę sportowego awansu, czy miasto powinno traktować ją tak samo jak każdy inny podmiot korzystający z miejskiego obiektu? Czy może warto stworzyć system, w którym awans, szkolenie młodzieży, frekwencja, wyniki i promocja Oleśnicy oznaczają również większe wsparcie?
Bo największym problemem może wcale nie być to, że Oleśnica nie ma talentów.
Talenty mamy.
Pytanie brzmi, czy stworzymy im warunki, żeby część z nich mogła swoje największe sukcesy osiągać tutaj.
W poprzednim artykule pytaliśmy o pieniądze i miejską infrastrukturę. Ten materiał pokazuje, dlaczego ta dyskusja jest znacznie większa. Nie chodzi tylko o rachunek za halę. Chodzi o to, czy Oleśnica chce potraktować sport jako koszt, który trzeba ograniczać, czy jako inwestycję w młodych ludzi, promocję miasta, lokalną gospodarkę i społeczność.
Redakcja nowinyolesnickie.pl skierowała do Urzędu Miasta Oleśnicy szczegółowe pytania dotyczące systemu wspierania lokalnych klubów, kosztów funkcjonowania miejskiej infrastruktury, możliwości finansowania dostępu do obiektów oraz planów dotyczących nowej hali. Czekamy na odpowiedź magistratu. Po jej otrzymaniu przedstawimy stanowisko miasta i będziemy kontynuować ten temat.
Źródło: OlesnicaInfo.pl – materiały dotyczące Krystiana Rostka oraz rozmowa Bartłomieja Kowalczyka z Michałem Michalcem z 9 czerwca 2024 r.; Urząd Miasta Łańcuta – sprawozdanie z nieodpłatnego korzystania z miejskiej infrastruktury sportowej; Gmina Kobierzyce – dokumenty dotyczące finansowania KPR Gminy Kobierzyce oraz umowa promocyjna z 18 sierpnia 2026 r.; Urząd Miasta i Gminy Niepołomice – informacje dotyczące Niepołomickiego Sportu S.A.; OKR ATOL; Parlament Europejski; PwC Polska.

Dziękuję. W końcu ktoś publicznie poruszył ten temat. A do samorządowych.. za rok wybory, może zróbcie z tego artykułu cześć swojego programu wyborczego.
OdpowiedzUsuń