Najpierw odbudować wiarę w siebie, potem nadrabiać materiał. O korepetycjach, stresie i szkolnych zaległościach - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 


Rozmawialiśmy z Hubertem z Pro Medis, który na co dzień prowadzi korepetycje z matematyki i języka angielskiego. Zapytaliśmy go, z jakimi problemami uczniowie trafiają do niego najczęściej, co najbardziej blokuje młodych ludzi w nauce i jak mądrze wspierać dziecko, gdy pojawiają się zaległości, stres i brak wiary w siebie.

Z naszej rozmowy wyłania się dość wyraźny obraz. Na zajęcia najczęściej trafiają uczniowie z brakami w bardzo podstawowych zagadnieniach. To właśnie te najprostsze elementy, których nikt wcześniej porządnie nie wytłumaczył, później zatrzymują dalszy postęp i sprawiają, że kolejne tematy zaczynają się nawarstwiać.

Jak słyszymy, problem nie zawsze leży wyłącznie w samej wiedzy. W matematyce i języku angielskim bardzo często równie ważne jest to, czy uczeń potrafi tę wiedzę pokazać. Wielu młodych ludzi zna odpowiedź, zaczyna ją podawać, ale po chwili się wycofuje. Nie dlatego, że nic nie umie, ale dlatego, że nie wierzy, że mówi dobrze.

Dlatego pierwsze spotkanie nie polega na bezrefleksyjnym przerabianiu materiału od początku do końca. Chodzi przede wszystkim o sprawdzenie, co dana osoba już potrafi, a co trzeba spokojnie poukładać od nowa. Nie ma sensu wracać do rzeczy dobrze opanowanych, ale nie można też omijać tematów, które z pozoru wydają się łatwe, a w praktyce okazują się fundamentem dalszej nauki.

Sygnałem, że dziecko może potrzebować dodatkowego wsparcia, bywają bardzo niskie oceny, zagrożenia z przedmiotu albo zwykła bezradność przy próbie samodzielnego rozwiązania zadania. Korepetycje nie powinny jednak sprowadzać się wyłącznie do „klepania” starego materiału. To miejsce, w którym uczeń ma naprawdę zrozumieć, jak korzystać z wiedzy w praktyce.

W pracy z osobą, która z góry zakłada, że sobie nie poradzi, najważniejsze na początku nie jest samo nadrabianie braków. Najpierw trzeba odbudować w niej poczucie, że jest w stanie poradzić sobie z kolejnymi zadaniami. Bez tego nawet dobrze wyjaśniony temat może nie przynieść oczekiwanego efektu.

W rozmowie padł też bardzo ważny wątek dotyczący codziennej nauki. Jednym z najczęstszych problemów okazuje się rozkojarzenie. Dzieci i młodzież funkcjonują dziś w świecie pełnym bodźców, które stale odciągają uwagę. A bez skupienia trudno utrwalić nawet dobrze zrozumiany materiał. Drugim częstym błędem jest brak praktyki. Sama obecność na lekcji czy wysłuchanie wyjaśnienia nie wystarczą, jeśli później ta wiedza nie jest używana.

Większe zaległości da się nadrobić bez dokładania uczniowi kolejnego stresu, ale trzeba zrobić to rozsądnie. Najlepiej dzielić materiał na mniejsze części. Gdy ktoś patrzy na całość jak na wielki mur, łatwo o zniechęcenie. Gdy jednak temat zostaje rozbity na konkretne etapy, pojawia się spokój i poczucie, że da się nad tym zapanować.

Kluczowa jest też systematyczność. Regularna nauka sprawia, że kolejne spotkania stają się łatwiejsze, a uczeń nie wpada co chwilę w tryb gaszenia pożaru tuż przed sprawdzianem czy końcem semestru.

Ważną rolę mają też rodzice. Zamiast dokładać presji, lepiej budować w dziecku naturalne przekonanie, że wiedza daje siłę i swobodę. Czas spędzony z książką, rozmowa i zwykłe zainteresowanie tym, czego młody człowiek się uczy, mogą pomóc bardziej niż kolejne ponaglenia.

Na koniec usłyszeliśmy prosty przekaz do uczniów, którzy przestali wierzyć, że mogą poprawić swoje wyniki. Nie warto patrzeć na cały problem naraz. Lepiej podzielić go na mniejsze części i rozprawiać się z nimi krok po kroku. Wtedy nauka przestaje być ścianą, a zaczyna być planem do wykonania.

Źródło: rozmowa redakcji z Hubertem z Pro Medis.