Remi, Pod Blachą i Nautilus. Początek clubbingu w Oleśnicy -Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 


To nie były zwykłe sale pod wynajem. To były dyskoteki z prawdziwego zdarzenia. Dla wielu mieszkańców to właśnie tam zaczął się clubbing w Oleśnicy i okolicach. 

Remi, Pod Blachą i Nautilus – trzy nazwy, które wciąż wywołują konkretne skojarzenia: muzyka, parkiet i noce kończące się nad ranem.

Remi – energia, która wciągała

Remi dla wielu było symbolem nowej jakości. Głośna muzyka, światła, DJ-e i parkiet, na którym trudno było znaleźć wolne miejsce. Nie przychodziło się tam „posiedzieć”. Przychodziło się tańczyć.

Weekend oznaczał jedno – start wieczorem i powrót, gdy robiło się jasno. Alkohol był elementem tej kultury, podobnie jak niekończące się sety i tłum rozgrzany do czerwoności.

Pod Blachą – surowo, mocno, bez udawania

Pod Blachą miała swój charakter. Nie było tam przypadkowych osób. Kto przychodził, wiedział po co. Mocne brzmienia, dym na parkiecie i klimat, który trudno dziś odtworzyć.

To była dyskoteka nad dyskotekami. Bez filtrów, bez telefonów nagrywających każdy ruch. Liczyła się muzyka i zabawa do białego rana.

Nautilus – klubowa legenda

Nautilus dopełniał tę mapę. To było miejsce, gdzie parkiet żył własnym rytmem. DJ-e budowali atmosferę godzinami, a noc miała swój scenariusz – coraz głośniej, coraz szybciej, coraz intensywniej.

Dla wielu to właśnie tam zaczęła się przygoda z clubbingiem. Oleśnica miała swoje miejsca, które nie odstawały klimatem od większych miast regionu.

Dziś te nazwy funkcjonują głównie w rozmowach i wspomnieniach. Ale jedno jest pewne, to był etap, który ukształtował lokalną scenę imprezową.

Gdzie najczęściej bywaliście?

Która z tych dyskotek miała najlepszą muzykę i klimat? Czekamy na Wasze wspomnienia w komentarzach.

Źródło: wspomnienia mieszkańców, archiwalne materiały