Śląsk grał w przewadze, ale długo był na deskach. Punkt uratowany w końcówce - Sport - nowinyolesnickie.pl
![]() |
| fot. Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław |
To miał być moment, który ustawi spotkanie pod Śląsk Wrocław. Widzew Łódź już w 7. minucie stracił Przemysława Wiśniewskiego po czerwonej kartce i przez niemal cały mecz musiał radzić sobie w dziesiątkę. Paradoksalnie to właśnie goście byli znacznie bliżej zwycięstwa. Jeszcze w drugiej połowie prowadzili 3:1. Śląsk odpowiedział jednak w końcówce i uratował remis 3:3.
Sobotni wieczór na Tarczyński Arenie przyniósł wszystko, czego kibice oczekują od ligowego hitu: sześć bramek, czerwoną kartkę, zwroty akcji, anulowanego gola i wyrównanie tuż przed końcem regulaminowego czasu gry.
Jeden zawodnik więcej nie wystarczył
Śląsk dostał ogromną szansę bardzo szybko. Malaly Dembele ruszył w kierunku bramki Widzewa i został nieprzepisowo zatrzymany przez Przemysława Wiśniewskiego. Po interwencji VAR obrońca łódzkiego zespołu zobaczył czerwoną kartkę.
Wydawało się, że od tego momentu gospodarze będą mogli narzucić własne warunki. Stało się zupełnie inaczej.
W 15. minucie błąd przy rozegraniu piłki wykorzystali goście. Angel Baena oddał strzał, Karol Niemczycki jeszcze obronił, ale przy dobitce Mario Garcii nie miał już szans.
Grający w dziesiątkę Widzew nie zamknął się wyłącznie przed własną bramką. Łodzianie bardzo dobrze wykorzystywali przestrzeń pozostawianą przez atakujących wrocławian, a w 36. minucie zadali drugi cios. Po szybkiej akcji do siatki trafił Fran Alvarez.
Śląsk schodził do szatni przy wyniku 0:2, mimo że przez zdecydowaną większość pierwszej połowy grał z przewagą jednego zawodnika.
Nadzieja wróciła zaraz po przerwie
Ante Simundza nie czekał z reakcją. Jeszcze przed przerwą na boisku pojawił się Eniss Shabani, a od początku drugiej części meczu szansę dostali Przemysław Banaszak i Michał Rosiak.
Wrocławianie potrzebowali zaledwie kilkudziesięciu sekund, by zmniejszyć straty. Po rzucie rożnym zrobiło się ogromne zamieszanie w polu karnym Widzewa. Ostatecznie piłka odbiła się od Steve'a Kapuadiego i wpadła do bramki. Gol został zapisany jako trafienie samobójcze.
Wydawało się, że właśnie rozpoczął się pościg Śląska za rywalem. Gospodarze ruszyli do przodu, lecz Widzew ponownie pokazał, że tego wieczoru potrafi być niezwykle groźny z kontry.
W 63. minucie Mario Garcia dośrodkował z lewej strony, a Angel Baena zamknął akcję i podwyższył prowadzenie łodzian na 3:1.
Wrocławianie znaleźli się pod ścianą.
Śląsk nie odpuścił
Mimo bardzo trudnej sytuacji gospodarze nadal szukali swoich szans. Kluczowy dla losów spotkania okazał się ostatni kwadrans.
W 78. minucie Piotr Samiec-Talar dośrodkował z rzutu rożnego, a Przemysław Banaszak skutecznie zaatakował piłkę i zdobył kontaktową bramkę.
Na stadionie zrobiło się jeszcze goręcej kilka minut później. Luka Marjanac minął bramkarza Widzewa i skierował piłkę do siatki. Wrocławianie rozpoczęli świętowanie, ale gol nie został uznany z powodu spalonego.
Śląsk miał coraz mniej czasu, ale nie przestał atakować.
Shabani uratował punkt
Decydująca akcja przyszła w 89. minucie. Ponownie w centrum wydarzeń znalazł się Piotr Samiec-Talar. Kapitan Śląska posłał piłkę w pole karne, a Eniss Shabani efektownym uderzeniem głową doprowadził do wyniku 3:3.
Był to finał niezwykłego pościgu zespołu z Wrocławia. Śląsk nie wykorzystał przewagi jednego zawodnika w sposób, jakiego można było oczekiwać, pozwolił Widzewowi zdobyć aż trzy bramki, ale jednocześnie pokazał charakter i do samego końca walczył o uratowanie spotkania.
Oficjalny serwis Ekstraklasy również podkreśla nietypowy przebieg meczu: Widzew od 7. minuty występował w osłabieniu, a mimo to dwukrotnie osiągał dwubramkową przewagę. Ostatecznie gospodarze zdołali doprowadzić do remisu.
Ponad 21 tysięcy kibiców zobaczyło sześć goli
Spotkanie na Tarczyński Arenie oglądało 21 205 widzów.
Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:3 (0:2)
Bramki:
0:1 Mario Garcia – 15. minuta
0:2 Fran Alvarez – 36. minuta
1:2 Steve Kapuadi – 47. minuta, gol samobójczy
1:3 Angel Baena – 63. minuta
2:3 Przemysław Banaszak – 78. minuta
3:3 Eniss Shabani – 89. minuta
Dla Śląska to punkt, który po końcowym gwizdku może smakować jak częściowe zwycięstwo, choć przebieg spotkania pozostawia także sporo powodów do analizy. Grając przez niemal cały mecz w przewadze, wrocławianie dali sobie strzelić trzy gole i przez długi czas byli o krok od porażki.
Kolejne ligowe wyzwanie czeka Śląsk w piątek, 28 sierpnia. Wrocławianie zagrają na wyjeździe z Legią Warszawa. Początek meczu zaplanowano na godz. 20:30.
Źródło: Śląsk Wrocław, PKO BP Ekstraklasa.
