Śląsk był o krok od wygranej w Warszawie. Legia uratowała remis w 94. minucie - Sport- nowinyolesnickie.pl

 

fot. Krystyna Pączkowska/ WKS Śląsk Wrocław 

Śląsk Wrocław był o kilkadziesiąt sekund od jednego z najcenniejszych zwycięstw w tym sezonie. W piątkowy wieczór drużyna Ante Simundzy długo prowadziła przy Łazienkowskiej z liderem PKO BP Ekstraklasy. Legia Warszawa wyrównała dopiero w doliczonym czasie gry i spotkanie zakończyło się remisem 1:1. 

Wrocławianie jechali do stolicy na jeden z najtrudniejszych wyjazdów w lidze. Legia rozpoczęła 6. kolejkę jako lider, a dodatkowo na własnym stadionie nie przegrała ze Śląskiem ligowego meczu od 2011 roku. Tym razem gospodarze również uniknęli porażki, ale do ostatnich sekund niewiele na to wskazywało. 

Początek spotkania należał do Legii, jednak Śląsk szybko pokazał, że nie zamierza ograniczać się do obrony. Wrocławianie potrafili wychodzić spod pressingu gospodarzy i szukać swoich szans pod bramką Otto Hindricha.

Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 35. minucie. Rafał Augustyniak faulował w polu karnym Enissa Shabaniego, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Piotr Samiec-Talar zachował spokój i dał Śląskowi prowadzenie. Do przerwy wynik się nie zmienił. 

Śląsk nie tylko się bronił

Po zmianie stron można było spodziewać się zdecydowanego naporu Legii. Warszawianie rzeczywiście częściej pojawiali się pod bramką Karola Niemczyckiego, ale Śląsk długo radził sobie z ich atakami.

Co ważne, goście nie ustawili się wyłącznie przed własnym polem karnym. Grzegorz Tomasiewicz sprawdził Hindricha mocnym uderzeniem, a później wrocławianie mieli jeszcze lepsze okazje na zamknięcie meczu.

W drugiej części spotkania przed szansą stanęli m.in. Przemysław Banaszak i Luka Marjanac. Gdyby któraś z tych sytuacji zakończyła się bramką, Legii niezwykle trudno byłoby wrócić do gry. Gospodarze przetrwali jednak najtrudniejszy moment i w końcówce rzucili większe siły do ataku.

Śląsk musiał też dokonać wymuszonej zmiany. Jehor Macenko opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Dominik Szala. 

Zabrakło kilkudziesięciu sekund

Kiedy wydawało się, że Śląsk wywiezie z Warszawy komplet punktów, nadeszła 94. minuta. Paweł Wszołek posłał piłkę w pole karne, a Rafał Adamski skutecznym uderzeniem głową pokonał Niemczyckiego.

Chwilę później spotkanie się zakończyło. Zamiast trzech punktów Śląsk wrócił do Wrocławia z jednym. Biorąc pod uwagę klasę rywala i miejsce rozegrania meczu, remis można uznać za wartościowy. Patrząc jednak na przebieg spotkania i moment, w którym Legia zdobyła bramkę, wrocławianie mają pełne prawo odczuwać duży niedosyt.

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

0:1 Piotr Samiec-Talar 35' (rzut karny)

1:1 Rafał Adamski 90+4' 

Po sześciu rozegranych spotkaniach Śląsk ma sześć punktów, na które składają się jedno zwycięstwo, trzy remisy i dwie porażki. Po piątkowym meczu wrocławianie zajmują 12. miejsce w tabeli. Legia ma 12 punktów i pozostaje na pierwszej pozycji, choć część drużyn rozegrała mniej spotkań. 

Dla zespołu Ante Simundzy nie będzie teraz wiele czasu na odpoczynek. Już w czwartek, 3 września o godz. 20:30, Śląsk zagra na własnym stadionie z Pogonią Szczecin w 1. rundzie STS Pucharu Polski. 

Źródło: WKS Śląsk Wrocław, Legia Warszawa, PKO BP Ekstraklasa, TVP Sport.