Od debiutu jako 16-latek do opaski kapitana. Piotr Samiec-Talar wyrósł na lidera Śląska - Sport - nowinyolesnickie.pl

 

Fot. Adriana Ficek/ WKS Śląsk Wrocław 

26 września 2018 roku, końcówka meczu Pucharu Polski z Olimpią Elbląg. Śląsk Wrocław prowadzi 2:0, a w 89. minucie na boisko wchodzi niespełna 17-letni Piotr Samiec-Talar. Trudno było wtedy przewidzieć, że osiem lat później ten sam zawodnik będzie kapitanem WKS-u, jednym z najważniejszych piłkarzy drużyny i po raz drugi w jednym sezonie trafi do najlepszej jedenastki kolejki Ekstraklasy.

Jego historia jest ciekawa właśnie dlatego, że nie prowadziła prostą drogą od wielkiego talentu do gwiazdy. Były krótkie występy, wypożyczenia, sezony bez imponujących liczb, wicemistrzostwo Polski, spadek z Ekstraklasy i wreszcie powrót na najwyższy poziom. Samiec-Talar potrzebował czasu, żeby z młodego zawodnika z potencjałem stać się piłkarzem, od którego zależy dziś duża część ofensywnej gry Śląska.

Debiut przed 17. urodzinami i trudne początki

Samiec-Talar trafił do Akademii Śląska Wrocław w 2017 roku z Polonii Środa Śląska. Pierwszy występ w seniorskiej drużynie zanotował 26 września 2018 roku w Pucharze Polski przeciwko Olimpii Elbląg. Dokładnie miesiąc później zadebiutował w Ekstraklasie w wygranym 5:0 spotkaniu z Miedzią Legnica. Miał wówczas zaledwie 16 lat.

Wczesny debiut nie oznaczał jednak szybkiego wejścia do podstawowego składu. W pierwszych sezonach dostawał przede wszystkim krótkie fragmenty spotkań, a klub szukał dla niego miejsca, w którym będzie mógł regularnie grać. Zimą 2021 roku został wypożyczony do Widzewa Łódź, później trafił do GKS-u Katowice.

Żadne z tych wypożyczeń nie przyniosło spektakularnego przełomu. W Widzewie rozegrał 17 spotkań ligowych i zdobył jedną bramkę. Do Wrocławia wrócił bez liczb, które automatycznie dawałyby mu miejsce w pierwszym składzie. Musiał ponownie udowodnić, że może być ważnym zawodnikiem Śląska.

W sezonie 2022/23 wystąpił w 19 meczach Ekstraklasy, zdobywając jedną bramkę i notując jedną asystę. Nie był jeszcze pierwszoplanową postacią, ale zaczął dostawać więcej minut i budować swoją pozycję w zespole.

Przełom przyszedł z najlepszym sezonem Śląska od lat

Prawdziwa zmiana nastąpiła w sezonie 2023/24. Śląsk pod wodzą Jacka Magiery niespodziewanie włączył się do walki o mistrzostwo Polski, a Samiec-Talar stał się jednym z najważniejszych zawodników ofensywnych drużyny.

Rozegrał 31 spotkań ligowych, zdobył 7 bramek i zaliczył 8 asyst. To były liczby, które po raz pierwszy wyraźnie pokazały, że nie jest już tylko zawodnikiem „na przyszłość”. Potrafił nie tylko wygrywać pojedynki i napędzać akcje skrzydłem, ale również brać odpowiedzialność za wynik.

Jednym z najbardziej pamiętnych występów był mecz z Legią Warszawa w październiku 2023 roku. Śląsk wygrał 4:0, a Samiec-Talar zdobył bramkę i zanotował dwie asysty. Wrocławianie zakończyli tamten sezon jako wicemistrzowie Polski, a wychowanek futbolu ze Środy Śląskiej znalazł się w gronie zawodników, którzy wykonali największy krok naprzód.

Rok później wszystko wyglądało już inaczej. Śląsk przeżył fatalny sezon i spadł z Ekstraklasy. Samiec-Talar także nie był tak skuteczny jak wcześniej. W 28 spotkaniach zdobył jedną bramkę i zaliczył pięć asyst.

Został po spadku i dostał opaskę

Po degradacji mógł szukać klubu w Ekstraklasie. Został we Wrocławiu. To właśnie w I lidze jego rola zmieniła się najbardziej.

W sezonie 2025/26 Samiec-Talar rozegrał 33 spotkania, zdobył 11 bramek i zanotował 8 asyst. Śląsk zakończył rozgrywki na drugim miejscu i po roku wrócił do Ekstraklasy. W styczniu 2026 roku trener Ante Simundza powierzył mu opaskę kapitana.

To ważny moment w jego historii. Piłkarz, który kilka lat wcześniej był wypożyczany, aby zbierać minuty w innych klubach, stał się jednym z ludzi odpowiedzialnych za odbudowę Śląska po spadku. Nie był już młodym graczem, któremu trzeba dawać czas. To od niego zaczęto wymagać prowadzenia zespołu.

Po powrocie do Ekstraklasy pojawiało się pytanie, czy dobre liczby z I ligi uda się przełożyć na najwyższy poziom. Pierwszych pięć kolejek sezonu 2026/27 pokazuje, że kapitan WKS-u nie zamierza zwalniać.

Ma już dwie bramki i trzy asysty. Po raz drugi w tym sezonie znalazł się również w najlepszej jedenastce kolejki.

Z Widzewem pokazał, jak bardzo zmieniła się jego gra

W zakończonym remisem 3:3 spotkaniu z Widzewem Łódź Samiec-Talar nie zdobył bramki, ale miał ogromny wpływ na ofensywną grę Śląska. Najpierw dograł piłkę na głowę Przemysława Banaszaka, a w końcówce posłał dokładne podanie do Enissa Shabaniego, który strzelił gola na wagę remisu.

Do dwóch asyst kapitan Śląska dołożył sześć kluczowych podań, 86 procent celności podań i 77 kontaktów z piłką. To liczby pokazujące coś więcej niż tylko dobrą formę.

Kilka lat temu Samiec-Talar był postrzegany głównie jako skrzydłowy, który miał przyspieszyć akcję, wygrać pojedynek i zejść do środka na lewą nogę. Dzisiaj jego rola jest znacznie szersza. Schodzi po piłkę, uczestniczy w rozegraniu, szuka podań między liniami i coraz częściej sam kreuje sytuacje kolegom.

Mecz z Widzewem dobrze pokazał tę zmianę. Śląsk nie potrzebuje już Samca-Talara wyłącznie jako zawodnika kończącego akcje. Potrzebuje go również jako piłkarza, który potrafi je wymyślać.

Osiem lat temu wchodził na boisko w końcówce pucharowego meczu, gdy wynik był już praktycznie rozstrzygnięty. Później przechodził przez wypożyczenia, walczył o miejsce w składzie, świętował wicemistrzostwo, przeżył spadek i pomógł drużynie wrócić do Ekstraklasy.

Dziś ma 24 lata, opaskę kapitana i coraz większy wpływ na to, jak wygląda gra Śląska Wrocław. Jego kariera pokazuje przy tym coś, o czym w piłce czasami się zapomina: nie każdy talent musi eksplodować w wieku 18 czy 19 lat. Czasami potrzeba kilku sezonów, trudnych decyzji i meczów, w których nie jest się głównym bohaterem, żeby później stać się zawodnikiem, na którym można oprzeć drużynę.

Źródło: Śląsk Wrocław, Ekstraklasa, Łączy Nas Piłka, GKS Katowice, Śląsknet, statystyki zawodnika.