Legenda Marmotte Granfondo Alpes zdobyta. Tomasz Mateusiak ukończył jeden z najtrudniejszych wyścigów świata - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 


To wyzwanie, o którym marzy wielu kolarzy amatorów na całym świecie. 177 kilometrów, ponad 5000 metrów przewyższenia, cztery legendarne alpejskie podjazdy i finał na słynnym Alpe d'Huez. Z takim piekielnie trudnym zadaniem zmierzył się Tomasz Mateusiak, który ukończył prestiżowy Marmotte Granfondo Alpes.

Marmotte Granfondo Alpes od lat uznawany jest za jedno z najcięższych jednodniowych wydarzeń kolarskich na świecie. Trasa prowadzi przez legendarne przełęcze Col du Glandon, Col du Télégraphe, Col du Galibier, położoną na wysokości 2645 m n.p.m., a kończy się wymagającym podjazdem pod Alpe d'Huez.

Tomasz Mateusiak pokonał cały dystans w czasie netto 8 godzin, 9 minut i 30 sekund. Zajął 1160. miejsce w klasyfikacji open oraz 300. miejsce w swojej kategorii wiekowej, finiszując w gronie najlepszych 20 procent uczestników.

Jak sam przyznaje, był to najtrudniejszy dzień, jaki kiedykolwiek spędził na rowerze.

To był zdecydowanie najtrudniejszy dzień jaki kiedykolwiek spędziłem na rowerze i większe wyzwanie niż pełny Ironman, ale też jedno z najpiękniejszych i największych sportowych doświadczeń w moim życiu – napisał po ukończeniu wyścigu.

Choć liczby robią ogromne wrażenie, rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej wymagająca. Zawodnicy musieli walczyć nie tylko z kilometrami i przewyższeniami, ale również z ekstremalnymi warunkami pogodowymi.

Na niższych odcinkach temperatura sięgała nawet 43 stopni Celsjusza, natomiast na Col du Galibier miejscami wciąż zalegał śnieg. Wysokość przekraczająca 2600 metrów oznaczała także znacznie mniejszą ilość tlenu, co dodatkowo utrudniało jazdę.


Kluczowa okazała się odpowiednio przygotowana strategia. Tomasz Mateusiak od początku jechał zachowawczo, nie oszczędzał czasu na punktach żywieniowych i nawadniających, dzięki czemu mimo kryzysu pod koniec wspinaczki na Galibier zdołał zachować siły na ostatni, legendarny podjazd pod Alpe d'Huez.

Po przekroczeniu mety nie krył satysfakcji i podkreślił, że dopiero po ukończeniu wyścigu zrozumiał, dlaczego Marmotte Granfondo Alpes od 44 lat cieszy się statusem kolarskiej legendy. Jak sam zaznaczył, ma przeczucie, że nie był to jego ostatni start w tej imprezie.

Gratulujemy Tomaszowi osiągnięcia, które wymagało miesięcy przygotowań, ogromnej determinacji i wyjątkowej wytrzymałości.

Źródło: Tomasz Mateusiak.