Carlo miał być małym szczeniakiem. Został przyjacielem całej rodziny - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 


Plan był prosty. Rodzina miała wrócić do domu z małym szczeniakiem, na którego czekały już dzieci. Los zdecydował jednak inaczej. W hodowli, do której pojechali, czekał Carlo. Trzymiesięczny owczarek niemiecki, ostatni szczeniak z miotu, który tylko z nazwy był jeszcze mały.

Gdy dzieci zobaczyły nowego domownika, szybko zorientowały się, że ich wyobrażenia o niewielkim, puchatym piesku nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

Mamo, ale to nie jest szczeniak – powiedziały zgodnym chórem.

Carlo był już dużym szczeniakiem. Miał oklapnięte uszy, wymieniał sierść i gubił mleczne zęby. Wspólne spanie z dziećmi w łóżku, o którym wcześniej marzyły, przestało być realnym pomysłem. Rodzice podjęli jednak decyzję. Nie wrócą do domu bez psa.

W ten sposób przypadek połączył ich z Carlo.

Od pierwszego dnia wiedział, że jest u siebie

Carlo pojawił się w domu podczas wakacji. Nie potrzebował wiele czasu, aby odnaleźć się w nowym miejscu. Już pierwszego dnia rozpoczął zabawę, która szybko stała się jednym z rodzinnych rytuałów. Razem z dziećmi biegał wokół stołu, wnosząc do domu ogrom energii, śmiechu i niewielkiego zamieszania.

Pierwsza kąpiel również nie zrobiła na nim większego wrażenia. Zachowywał spokój, jakby podobne zabiegi były dla niego codziennością.

Z czasem rodzina coraz lepiej poznawała jego charakter. Carlo okazał się psem wiernym, towarzyskim i niezwykle czułym. Bywa niezdarny, ale za jego siłą i dużymi rozmiarami kryje się łagodne usposobienie oraz potrzeba bliskości.

Kiedy chce być głaskany, nie czeka cierpliwie w oddali. Podchodzi do domowników, szturcha ich pyskiem, kładzie się obok i wyraźnie domaga się uwagi. Jakby przypominał: jestem tutaj, teraz należy mi się trochę czułości.

Czujny opiekun dzieci

Szczególne miejsce w życiu Carla zajmują dzieci. Kiedy słyszy płacz lub podniesiony głos, natychmiast staje się czujny. Nie ma znaczenia, czy dźwięki dochodzą z jego domu, czy z sąsiedniej posesji. Pies obserwuje sytuację i sprawdza, czy komuś nie dzieje się krzywda.

Jego troskę można dostrzec również podczas spacerów po okolicznych łąkach. Carlo chętnie idzie przodem, ale regularnie odwraca głowę. Sprawdza, czy wszyscy nadal za nim podążają i czy jego rodzinne stado jest w komplecie.

Najwięcej radości sprawiają mu wspólne zabawy z piłką, kąpiele oraz spotkania z wężem ogrodowym. W tym ostatnim przypadku zabawa nie zawsze kończy się dobrze dla ogrodowego wyposażenia. Kilka węży nie wytrzymało już starcia z zębami owczarka.

Na straży posesji razem z kotem

W domu Carla mieszka również kot. Próby stworzenia z nich nierozłącznych przyjaciół nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Carlo nie robi kotu krzywdy, czasem nawet go wylizuje, ale wspólne spanie pozostaje poza granicami ich wzajemnego zaufania.

Jest jednak zadanie, przy którym potrafią działać wspólnie. Oboje pilnują posesji i skutecznie odstraszają obce zwierzęta próbujące wejść na podwórko.

Carlo pozostaje łagodny wobec ludzi. Kuriera zazwyczaj wpuści bez większych problemów. Trudności mogą pojawić się później, gdy przychodzi czas opuszczenia posesji. Pies wychodzi bowiem z założenia, że skoro ktoś już znalazł się na jego terenie, należy uważnie kontrolować każdy jego ruch.

Powroty, na które czeka przez cały dzień

Codzienny rytm rodziny wyznaczają wyjazdy do pracy i powroty do domu. Carlo nie lubi momentów rozstania. Odprowadza domowników wzdłuż płotu i poszczekuje, jakby próbował ich zatrzymać.

Wszystko zmienia się po ich powrocie. Pies biegnie w stronę samochodu, merda ogonem i próbuje znaleźć się jak najbliżej. Jego zachowanie nie pozostawia wątpliwości. Czekał i cieszy się, że rodzina znów jest razem.

Po pełnym wrażeń dniu odpoczywa najczęściej w swoim kojcu. To jego własna przestrzeń, w której czuje się spokojnie i bezpiecznie.

Na odpowiedni posiłek również może liczyć. Szczególnie lubi ryż z wołowiną i warzywami, przygotowywany specjalnie dla niego przez pana domu. Nie odmawia też smaczków, zwłaszcza gdy może zdobyć je za cierpliwość lub dobre zachowanie.

Schody pozostają wyzwaniem

Pomimo odwagi i czujności Carlo ma również swój słaby punkt. Są nim schody.

Gdy był młodszy, wszedł razem ze swoją właścicielką na piętro. Droga w górę nie sprawiła mu problemu. Kłopoty zaczęły się przy schodzeniu. Szczeniak nie potrafił sam wrócić na dół i trzeba było go znieść.

Od tamtej chwili do schodów podchodzi z dużą ostrożnością. Nawet silny owczarek może mieć przecież własne obawy.

Kilka par butów i jedna wyjątkowa więź

Carlo słucha wszystkich domowników, ale szczególną więź stworzył ze swoją właścicielką. W młodości okazywał przywiązanie w dość kosztowny sposób. Zjadł kilka par jej butów.

Początkowo trudno było dostrzec w tym coś zabawnego. Z czasem zniszczone obuwie stało się jednak rodzinną anegdotą, a nawet pretekstem do zakupu nowych par.

Carlo nie pojawił się w tym domu zgodnie z wcześniejszym planem. Rodzina miała wybrać zupełnie innego psa. Wystarczyło jednak jedno nieoczekiwane spotkanie, aby ostatni szczeniak z miotu znalazł swoje miejsce.

Dziś jest nie tylko psem pilnującym posesji. Jest opiekunem dzieci, uczestnikiem rodzinnych zabaw, wiernym towarzyszem spacerów i przyjacielem, który każdego dnia czeka przy płocie na powrót najbliższych.

Źródło: relacja rodziny i materiały przekazane redakcji.