Hantawirus we Francji. Czy grozi nam powtórka z pandemii COVID-19? - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl
Francja wprowadza dodatkowe środki ostrożności po wykryciu przypadku hantawirusa u pasażerki ewakuowanej ze statku MV Hondius. Informacja brzmi poważnie, zwłaszcza po doświadczeniach z pandemią COVID-19, ale na dziś nie ma podstaw, by mówić o podobnym scenariuszu.
Hantawirusy nie rozprzestrzeniają się tak łatwo jak koronawirus. Najczęściej człowiek zakaża się przez kontakt z moczem, kałem lub śliną zakażonych gryzoni. W tym przypadku chodzi jednak o wirusa Andes, czyli odmianę, która w wyjątkowych sytuacjach może przenosić się między ludźmi. Zwykle wymaga to jednak bliskiego kontaktu z osobą chorą.
Francuskie władze zdecydowały się na ostrożniejsze działania, między innymi izolację i monitoring osób, które mogły mieć kontakt z wirusem. To procedury, które mają ograniczyć ryzyko dalszych zakażeń na bardzo wczesnym etapie.
Czy powinniśmy się bać? Raczej nie panikować, ale obserwować sytuację. Kluczowa różnica wobec COVID-19 polega na sposobie przenoszenia. Koronawirus bardzo łatwo rozchodził się drogą oddechową, także między osobami, które nie miały ciężkich objawów. Hantawirus nie ma takich właściwości epidemicznych w skali masowej.
To nie znaczy, że sprawę można lekceważyć. Każde ognisko zakażeń wymaga szybkiej reakcji służb sanitarnych. Na dziś mówimy jednak o działaniach punktowych, a nie o zapowiedzi powrotu lockdownów czy globalnej pandemii.
Po COVID-19 wiele osób reaguje nerwowo na hasła: wirus, izolacja, obostrzenia. To zrozumiałe. W tej sprawie najważniejsze jest jednak oddzielenie faktów od strachu. Francja reaguje ostrożnie, ale obecnie nie ma sygnałów, że Europa stoi przed sytuacją podobną do tej z 2020 roku.
Źródło: Reuters, CDC, WHO, ECDC, Polskie Radio 24, The Guardian.
