Simundza po remisie ze Zniczem: spodziewaliśmy się trudnego meczu. Wspomniał też o Rostku - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 

Fot. Krystyna Pączkowska 

Śląsk Wrocław tylko zremisował ze Zniczem Pruszków 2:2 w 29. kolejce Betclic 1 Ligi, a po meczu trener Ante Simundza nie ukrywał, że jego zespół miał twardą przeprawę. Szkoleniowiec mówił wprost o słabszej pierwszej połowie, docenił rywala i zaznaczył, że jego drużyna do końca walczyła o pełną pulę.

Na pomeczowej konferencji Simundza podkreślał, że taki przebieg spotkania nie był dla niego zaskoczeniem. Jak przyznał, Śląsk spodziewał się trudnego meczu i mocnego wejścia Znicza, który miał bronić nisko i szybko przenosić piłkę do ataku.

Trener nie owijał w bawełnę. Przyznał, że w pierwszej połowie jego zespół nie grał tak, jak powinien, szczególnie w ofensywie. Jednocześnie zaznaczył, że dla niego ważne jest to, że drużyna dopisała do dorobku kolejny punkt.

Wypowiedzi szkoleniowca pokazują też, że we Wrocławiu nikt nie zamierza rozpamiętywać straconych punktów ze Zniczem w obu rundach. Simundza zaznaczył, że to niewygodny przeciwnik, ale dziś najważniejsze jest to, ile punktów Śląsk może jeszcze zdobyć do końca sezonu.

Padły też konkretne słowa o zmianach i zawodnikach, którzy pojawili się na boisku w trakcie meczu. Z naszej perspektywy szczególnie ważne jest to, że trener zwrócił uwagę na Krystiana Rostka, zawodnika powiązanego z Oleśnicą, o którym pisaliśmy już wcześniej. Simundza podkreślił, że Rostek wszedł na murawę z dużą energią.

To jednak nie wszystko. Szkoleniowiec wymienił go także w gronie młodych piłkarzy, którzy mocno naciskają starszych kolegów i walczą o swoje miejsce w składzie pierwszego zespołu. Obok Adama Ciućki, Oskara Wojtczaka i Doriana Markowskiego pojawiło się właśnie nazwisko Rostka.

Po meczu trener odniósł się również do kilku indywidualnych tematów. Przyznał, że Piotr Samiec-Talar nie zagrał na swoim poziomie, ale dodał, że to piłkarz, który jednym zagraniem potrafi odmienić losy spotkania, dlatego został na boisku. Mówił też o Damianie Warchole, zaznaczając, że nikt nie ma gwarancji miejsca w składzie, a zawodnicy sami muszą potwierdzać swoją wartość.

Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, po spotkaniu nie zgłoszono nowych urazów. Simundza nie miał też pretensji do pracy arbitra.

Remis 2:2 oznacza, że Śląsk dopisuje tylko punkt, ale po tej konferencji widać jasno jedno: trener patrzy już przede wszystkim na to, co jeszcze da się ugrać w końcówce sezonu. A dla nas ważnym lokalnym akcentem pozostaje fakt, że nazwisko Krystiana Rostka znów wybrzmiało przy pierwszej drużynie Śląska.

Źródło: serwis klubowy Śląska Wrocław, konferencja pomeczowa