Krystian Rostek coraz wyżej. Wychowanek AP Oleśnica o debiucie w Śląsku, marzeniach i drodze do dużej piłki - Oleśnica - nowinyolesnickie.pl

 

Fot. WKS Śląsk Wrocław 

To jedna z tych rozmów, które lokalna społeczność śledzi z dużą uwagą. Krystian Rostek, wychowanek AP Oleśnica, ma za sobą debiut w pierwszej drużynie Śląska Wrocław i już dziś jest jednym z najciekawszych młodych zawodników związanych z naszym regionem.

Dla kibiców z Oleśnicy to nie jest anonimowa historia. To droga chłopaka stąd, który krok po kroku przeszedł przez kolejne etapy szkolenia, nie odpuszczał w trudniejszych momentach i dziś jest w miejscu, o którym marzy wielu młodych piłkarzy. Za nim pierwsze minuty w seniorskiej drużynie Śląska, przed nim kolejne cele, większe wyzwania i dalsza walka o swoje.

W rozmowie z nami Krystian opowiada o początkach, czasie spędzonym w AP Oleśnica, emocjach związanych z debiutem na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, codziennej pracy i marzeniach, które wciąż napędzają go do dalszego rozwoju. Zanim jednak przejdziemy do głównej części rozmowy, tradycyjnie zaczynamy od krótkiej serii.

Krótka seria

Znak zodiaku?

Ryby.

Ulubiony piłkarz?

Lamine Yamal i Cristiano Ronaldo.

Ulubiony klub?

Real Madryt.

Ulubiony film?

Nie mam jednego konkretnego.

Ulubiona książka?

„Przebudzony piłkarz”.

Kawa czy herbata?

Herbata.

Góry czy morze?

Morze.

Gol czy asysta?

Gol.

Muzyka czy cisza przed meczem?

Muzyka.

Miejsce odpoczynku?

Boisko.


Rozmowa z Krystianem Rostkiem

Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką?

Zaczęło się pewnego dnia, gdy grałem z wujkiem na konsoli w FIFA. Bardzo spodobała mi się piłka nożna i niedługo później zostałem zapisany na treningi w miejscowym klubie.

Co najbardziej pamiętasz z czasów gry w AP Oleśnica?

Zdecydowanie świetną atmosferę — zarówno ze strony trenerów, jak i kolegów z drużyny.

Kiedy poczułeś, że piłka może być czymś więcej niż pasją?

Na pewno wtedy, gdy trafiłem do Śląska Wrocław. Dostawałem dobre opinie i bardzo dobrze prezentowałem się na turniejach, co dało mi sygnał, że mogę iść w tym kierunku poważnie.

Jak wyglądała Twoja droga do miejsca, w którym jesteś dziś?

Moja droga nie była łatwa ani prosta. Była kręta i pełna trudnych momentów, ale dzięki sile mentalnej, ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniom jestem tu, gdzie jestem - i celuję jeszcze wyżej.

Kto miał największy wpływ na Twój rozwój?

Na pewno trenerzy z młodszych lat oraz moja rodzina, która zawsze mnie wspierała.

Co było najtrudniejsze?

Najtrudniejsze były momenty, kiedy wiedziałem, że jestem gotowy na wyższy poziom, ale nie dostawałem szansy, podczas gdy moi rówieśnicy grali wyżej. Kluczowe było to, że się nie poddałem i dalej walczyłem o swoje.

Jak dużo dała Ci gra w Śląsku Wrocław?

Bardzo dużo, przede wszystkim nauczyła mnie profesjonalnego podejścia do treningów i podniosła wymagania na każdym poziomie.

Jak zareagowałeś na powołanie do pierwszej drużyny?

Ogromna radość i duma, ale też dodatkowa motywacja do jeszcze cięższej pracy.

Co czułeś w dniu debiutu?

Byłem bardzo podekscytowany, bo to było moje marzenie od dziecka - zagrać na stadionie we Wrocławiu. Towarzyszył mi też stres, ale kiedy wszedłem na boisko, kibice i atmosfera bardzo mnie poniosły.

Jakie to uczucie grać przy takiej publiczności?

Niesamowite. Trudno to opisać słowami... Trybuny naprawdę dodają energii i napędzają do lepszej gry.

Jak oceniasz swój debiut?

Dałem z siebie wszystko. Mam mentalność zwycięzcy, remis mnie nie satysfakcjonuje, zawsze chcę wygrywać. Myślę, że jak na krótki czas na boisku, mój debiut był solidny i pewny.

Czy to zwiększyło Twoją motywację?

Zdecydowanie - takie momenty tylko napędzają do dalszej pracy.

Jaka jest Twoja ulubiona pozycja?

Zdecydowanie boczne sektory boiska, gdzie mogę grać jeden na jednego.

Gdzie czujesz się najlepiej?

Tam, gdzie mogę wykorzystać swoje największe atuty- szybkość i grę 1 na 1.

Jaki jest Twój największy atut?

Pracowitość i powtarzalność.

Nad czym obecnie pracujesz najmocniej?

Przede wszystkim nad podejmowaniem decyzji na boisku i ich jakością.

Jak wygląda Twój tydzień treningowy?

Trenuję codziennie, do tego dochodzi siłownia przed treningami oraz regeneracja.

Masz kontakt z pierwszą drużyną?

Tak, staram się podpatrywać i rozmawiać, kiedy tylko mam okazję.

Najcenniejsza rada, jaką zapamiętałeś?

Może nie dostałem jej bezpośrednio, ale zapamiętałem słowa świętej pamięci Jacka Magiery: „Gdziekolwiek, kiedykolwiek będziesz - nigdy nie wątp w siebie”. I tego się trzymam.

Najbliższe cele?

Regularna gra i dalszy rozwój.

Marzenia piłkarskie?

Gra na najwyższym poziomie i reprezentowanie kraju.

Co poradziłbyś młodszym?

Ciężko pracować i nigdy się nie poddawać.


Droga Krystiana Rostka dopiero się rozpędza, ale już dziś widać, że za tym nazwiskiem stoi nie tylko talent, ale też charakter, cierpliwość i konsekwencja. W takich historiach lokalni kibice odnajdują coś więcej niż sam sportowy wynik - widzą chłopaka z naszego środowiska, który pokazuje, że warto iść dalej mimo przeszkód.

W Oleśnicy takie historie śledzi się szczególnie uważnie. Tu naprawdę trzyma się kciuki za swoich. I właśnie dlatego każdy kolejny krok Krystiana, każda szansa i każdy sukces cieszą podwójnie - jego samego, ale też całą lokalną społeczność, która z uwagą patrzy, jak wychowanek AP Oleśnica pnie się coraz wyżej.

Źródło: odpowiedzi Krystiana Rostka przekazane redakcji nowinyolesnickie.pl.