Poganianie „długimi” na autostradzie może cię słono kosztować- wydarzenia24news.pl
Wyobraź sobie tę sytuację. Jedziesz lewym pasem autostrady, przed tobą ktoś jedzie nieco wolniej, a ty się spieszysz. Sięgasz po dźwignię świateł i dajesz mu znak „długimi”, żeby zjechał na prawo. Przecież to tylko chwila, nic wielkiego – myślisz.
A jednak.
W świetle prawa takie zachowanie może skończyć się naprawdę kosztownym mandatem. I to nie w wysokości kilkuset złotych, lecz nawet do 3000 zł.
Co na to przepisy?
Zacznijmy od podstaw. Prawo o ruchu drogowym jasno mówi, że nie wolno używać świateł drogowych w sposób, który może oślepiać innych kierowców. Jeśli ktoś korzysta z „długich” niezgodnie z przepisami – na przykład zapomni ich wyłączyć przy mijaniu innego pojazdu – grozi mu mandat 200 zł i 4 punkty karne.
Ale to dopiero początek.
Policja ma bowiem możliwość zakwalifikowania takiego zachowania jako wykroczenia z art. 97 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten jest dość ogólny, ale bardzo pojemny – mówi, że kto narusza inne przepisy o bezpieczeństwie lub porządku w ruchu drogowym, może zostać ukarany grzywną do 3000 złotych.
W praktyce oznacza to, że jeśli funkcjonariusz uzna, iż kierowca używał świateł drogowych w sposób zagrażający bezpieczeństwu, na przykład celowo oślepiając innego uczestnika ruchu, może nałożyć właśnie tak wysoki mandat.
Dlaczego to takie groźne?
Światła drogowe są niezwykle skuteczne, jeśli używa się ich zgodnie z przeznaczeniem – pomagają dostrzec przeszkody, zwierzęta czy pieszych na nieoświetlonych drogach. Ale wystarczy sekunda, by oślepiony kierowca jadący przed nami stracił orientację, wpadł w panikę albo gwałtownie zjechał na inny pas.
Dlatego policja coraz częściej reaguje na takie sytuacje, zwłaszcza na autostradach, gdzie prędkości są duże, a margines błędu minimalny.
To nie sposób na „wolnych” kierowców
Niektórzy kierowcy traktują światła drogowe jak narzędzie do „poganiania” innych – błysk, dwa, może trzy, i kierowca przed nami zjeżdża. Problem w tym, że taki błysk nie jest uprzejmym gestem, tylko realnym zagrożeniem. A gdy coś pójdzie nie tak, to my będziemy winni.
Jeśli ktoś blokuje lewy pas, lepiej zachować cierpliwość. Można trąbić, ale krótko i tylko wtedy, gdy naprawdę ma to związek z bezpieczeństwem. Jeszcze lepiej poczekać, aż kierowca sam zjedzie, albo po prostu wyprzedzić go, gdy będzie to bezpieczne.
Lepiej zapłacić cierpliwością niż mandatem
Choć 200 zł może wydawać się niewielką karą, wizja mandatu rzędu 3000 zł powinna skutecznie ostudzić emocje za kierownicą. Warto pamiętać, że policjant zawsze ma prawo ocenić sytuację indywidualnie jeśli uzna, że nasze zachowanie było agresywne lub niebezpieczne, konsekwencje mogą być naprawdę dotkliwe.
Bezpieczna jazda to nie tylko przestrzeganie ograniczeń prędkości. To także sposób, w jaki komunikujemy się z innymi kierowcami. Czasem jedno niepotrzebne „mignięcie” może skończyć się oślepieniem kogoś, kto akurat wyprzedza ciężarówkę przy 130 km/h. Wtedy nawet 3000 zł to najmniejszy problem.
